Dobór kosmetyku wyrównującego koloryt wymaga jednoczesnego uwzględnienia podtonu skóry, jej aktualnego poziomu nawilżenia oraz stopnia wydzielania sebum. Sklepowe oświetlenie oraz naturalna reakcja pigmentów z tlenem sprawiają, że produkt przetestowany na dłoni często wygląda zupełnie inaczej po kilku godzinach noszenia. Analiza składu formuły oraz właściwa pielęgnacja poprzedzająca makijaż pozwalają skutecznie uniknąć efektu odcinającej się maski i niechcianego świecenia w strefie T. Poznanie fizycznych zasad zachowania płynnych pigmentów na twarzy znacznie ułatwia znalezienie kosmetyku dopasowanego do indywidualnych potrzeb.
Dlaczego podkład ciemnieje w ciągu dnia?
Ciemnienie kosmetyku na twarzy to zwykła reakcja chemiczna, a nie pech czy wada fabryczna danego produktu. Zawarte w płynie pigmenty wchodzą w kontakt z tlenem oraz naturalnym sebum wydzielanym przez skórę. Im więcej tłuszczu produkuje Twoja strefa T w ciągu dnia, tym szybciej i mocniej kolor zaczyna wpadać w niechciane, rudawe tonacje. Dlatego właściwie dobrany podkład warto testować bezpośrednio na linii żuchwy i dać mu przynajmniej dwie godziny na pokazanie prawdziwego odcienia. Dobry kosmetyk warto oceniać wyłącznie w świetle dziennym, najlepiej przy oknie lub na zewnątrz, bo sklepowe reflektory mocno przekłamują rzeczywistość.
Ostateczny wygląd warstwy koloryzującej zależy też bezpośrednio od tego, co nałożysz na twarz kilkanaście minut przed wykonaniem makijażu. Ciężki, tłusty krem stworzy nieprzepuszczalną powłokę, po której płynna formuła zacznie spływać i rolować się już po godzinie od wyjścia z domu. Znacznie lepiej sprawdza się lekkie serum nawilżające lub żelowy krem, który całkowicie wnika w naskórek i nie pozostawia lepkiej warstwy. Daj pielęgnacji około pięciu do dziesięciu minut na dokładne wchłonięcie, zanim sięgniesz po butelkę z kosmetykiem koloryzującym. W ten sposób pigment przyczepi się bezpośrednio do naskórka i nie zacznie się zbierać w załamaniach wokół nosa czy na czole.
Jak dobrać konsystencję kosmetyku do typu cery?
Formuły matujące zawierają drobinki absorbujące tłuszcz, przez co świetnie radzą sobie przy cerze ze skłonnością do wyprysków i nadmiernego błyszczenia. Jeśli jednak nałożysz taki produkt na przesuszone policzki, błyskawicznie wyciągniesz na wierzch suche skórki i uzyskasz efekt twardej, ściągniętej maski. Z kolei produkty rozświetlające sprawdzają się na cerze suchej i zmęczonej, bo odbijają światło i dodają twarzy pożądanej świeżości. Warto zmieniać konsystencję w zależności od pory roku, bo zimą skóra potrzebuje zupełnie innego wsparcia niż w upalne lato. Jeśli rano widzisz, że suche miejsca odstają pod wykończeniem, wymieszaj produkt z odrobiną kremu nawilżającego na dłoni przed bezpośrednią aplikacją.
Narzędzie, którym nakładasz kosmetyk, zmienia stopień krycia tak samo mocno jak sama formuła wybranego preparatu. Wilgotna gąbka wchłania podkład, tworząc cienką, wygładzoną warstwę, która wygląda bardzo naturalnie w pełnym słońcu. Pędzel o gęstym włosiu stawia na mocniejsze krycie i znakomicie radzi sobie z maskowaniem zaczerwienień oraz popękanych naczyniek. Aplikacja palcami wykorzystuje naturalne ciepło dłoni, co pomaga rozgrzać płyn i ładnie go rozblendować na zewnętrznych krawędziach twarzy. Zawsze zaczynaj nakładanie od samego środka nosa i policzków, kierując się płynnie na zewnątrz ku linii włosów oraz uszu.
Artykuł sponsorowany